Autor wpisu: , Opublikowano 10 listopada 2013 , Kategoria Aktualności , Czytelnia , Horoskop


Interpretacja horoskopu Rafała Wojaczka ( część 1).

„ Nie boję się
Lecz on też niestrachliwy
Zapalam papierosa
On także skręta ćmi
Jem jabłko
On też sobie coś gryzie”.

Rafał Wojaczek „W podwójnej osobie”

 wojaczek

O psychice rozdwojonej.

 

Rafał Wojaczek urodził się 6.12.1945 roku o godzinie 22.45 w Mikołowie. Słońce w Strzelcu w czwartym domu,  od urodzenia spogląda na niego okiem wewnętrznym. Jego tożsamość tkwiła w jego wnętrzu, to, co najbardziej inspirującego i intymnego było jego siłą, którą koniecznie musiał manifestować na zewnątrz.

. „ Uzewnętrzniam się, więc jestem:” mógłby  powtórzyć Wojaczek  za Kartezjuszem. Ale właściwszym określeniem będzie tu: „Pokazuję swoje flaki, ekspoloruję intymność, więc jestem”. Cała jego twórczość i krótkie życie była sekcją umierającego ciała, anatomią skołowanej i wielokrotnie podzielonej psychiki. Pięć planet w czwartym domu nie pozwala na bagatelizowanie uczuć, stąd tak wiele odniesień do nich. Jednak zaznaczony w czwartym domu znak Strzelca nie pozwala na to, by w sposób jednoznaczny zostały one ujęte. Strzelec Wojaczek trywializuje to, co podniosłe, kpi z patosu, a świętością staje się okaleczone, potłuczone ludzkie ciało jako przedmiot jego wiecznego pożądania. Nie posiadał typowego dla czwartego domu  poczucia prywatności. W sumie nie może to dziwić, gdyż Strzelcowi trudno milczeć, dominuje tu zatem paląca, ognista potrzeba wiwisekcji. Słońce i Merkury w czwartym domu w Strzelcu, połączone ścisłą koniunkcją, ujawniają niedopasowanie do sytuacji prywatnych, rodzinnych, społecznych. Już samo tak niefortunne położenie Słońca o tym mówi, jeśli do tego dodamy opozycję tych dwóch planet do Urana, nieobyczajność Wojaczka stanie się zrozumiała. Był enfant terrible wrocławskich „ salonów”, ale już w szkole drażnił nauczycieli filozoficzną niezależnością. Dziwne połączenie niezależności, wolności umysłu z umiejętnością bycia zawsze bardzo dobrze przygotowanym do lekcji. Cierpiał na syndrom ucznia zbyt mądrego, a przez to irytującego niektórych nauczycieli. Ascendent w Pannie skazuje go na pilność, kwadratura Słońca i Merkurego do osi ASC/ DSC każe mu wielokrotnie w stosunku do własnej osoby dokonywać aktów sabotażu. Niepokorny i świadomy swojej wielkości, jednocześnie arogancki, systematycznie dążący do samounicestwienia. Nadmiar jakości zmiennej w horoskopie spowodował wieczny niepokój, niemożność uznania czegokolwiek za pewnik. Poznawał rzeczywistość, tym samym chciał być rozpoznawanym przez innych. Zanim zaczął pisać wiersze o swojej rzeczywistości wewnętrznej, fotografował to, co go otaczało. Materię odbierał jako sekwencję poszczególnych klatek, rzeczywistość składała się z pewnych widzialnych elementów i za pomocą aparatu fotograficznego, „urzeczowiał”, uwieczniał te  fragmenty. Ascendent w Pannie kazał mu ową rzeczywistość skanować. Jednakże nie robił tego dla zobiektywizowania świata. W każdym akcie tworzenia, czy to fotografowania, czy pisania wierszy, najistotniejszy był dla niego on sam, podczas aktu kreacji stawał się, zaczynał Być. Sposób kadrowania, wybór fotografowanych obiektów dużo mówią o autorze. Tworząc, Wojaczek za każdym razem mówił: „Jam jest”.

 

 Księżyc jest siedliskiem duszy, pamięci, pewnym idyllicznym albo nieidyllicznym obrazem naszego dzieciństwa i przeszłości. Jest przyswojonym doświadczeniem wywodzącym się z przeszłości, pewnym karmicznym wzorem do którego nawykowo powracamy.

Rafał Wojaczek miał Księżyc w Koziorożcu, również w domu czwartym. To dobrze i źle jednocześnie. Dobrze, że Księżyc jest u siebie, w nadirze horoskopu, źle, że w Koziorożcu właśnie. Przy tak fatalnie aspektowanym Księżycu, jaki miał Wojaczek, ( kwinkunks do Marsa i Plutona, kwadrat do Neptuna) uczucia bolą. Myśl szybka ( Słońce Merkury w Strzelcu) każe wyrzucić na zewnątrz bolący obraz życia. Jednakże po wyrzuceniu na zewnątrz, ból zaczyna być nieznośny. Tak jakby uświadomienie sobie ogromu żalu, ran i rozczarowania powodowało z trudem dławioną złość. Jeszcze inaczej, w tej sytuacji, w momencie rozpoczęcia dialogu z uczuciami, takimi z samego dna, męczącymi, katującymi, nie mamy świadomości, że zaczynamy oto niekończącą się historię, nigdy niekończącą się historię. Świadomość ta przychodzi chwilę później. I ten stan paraliżuje, powoduje chęć ucieczki od życia. Niewinnie wyglądająca rana uczuciowa w efekcie okazuje się górą lodową. Ten układ powoduje bunt ( Uran opozycja Słońce Merkury) i chęć unicestwienia się, bo po co żyć, skoro uczucia bolą, a bez uczuć poetą być nie można?

 

Do tego jeszcze dochodzi brak tożsamości płciowej. Z ojcem Wojaczek utożsamiać się nie mógł, zasada męska, reprezentowana przez Słońce i Urana, była przez niego lekceważona. Dużo do myślenia dają też słowa jego wiersza:

 

 „ Ponieważ bity jest ciągle jako dziecko,

    Poeta, sztuki nie znający wcale,

    Pięść poematu zaciska i bije”.

                                                      Piosenka o poecie

 

Oczywiście licentia poetica i tak dalej, ale jednak Słońce Uran opozycja do tego  traumatyczna uczuciowość „ sponiewieranego” nieharmonijnymi aspektami Księżyca w Koziorożcu, pozwala domniemywać, że nie była to tylko kreacja poetycka.

Do tego z emanacjami kobiecości dzieją się rzeczy dziwne. Księżyc odbiera tylko nieharmonijne aspekty.

Wenus ma trygon do Marsa, w sumie Wojaczek w relacjach radził sobie doskonale. Wenus w Strzelcu- daje idealistyczne podejście do związków. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że Strzelca w ogóle jest ciężko zadowolić, więc na pewno będziemy mieć do czynienia z wielością kontaktów. Monogamii nie stosował.

Mars we Lwie daje ciągłe napięcie erotyczne, jednak pozostaje w koniunkcji z Plutonem, stąd w jego utworach obrazy brutalnej miłości. I byłoby to może tylko brutalne, krwiste i obsceniczne, gdyby nie kwadratura Plutona i Lilith. To powoduje oczywistość transgresji.

 

Lilith jest  w Skorpionie przywołuje  inne obrazy, dodatkowo odbiera  kwinkunks do Urana.

Jest w trzecim domu, sytuacja typowa dla każdego poety, który posługuje się językiem, mówienie jest manifestacją swego własnego bytu. Kwadratura do Plutona  i kwinkunks do Urana sprawia, że język jest  rodem z rynsztoka, a sposób  obrazowania jest okrutny i perwersyjny zarazem. Lilith w domu rodzeństwa i kwadrat Pluton z 12 domu- siostra Wojaczka umarła na skutek odmowy udzielenia pomocy przez lekarza…

 

Lilith w Skorpionie przywołuje obraz Salome, żądającej głowy Jana Chrzciciela. Wspominany kontakt Lilith i Plutona wywołuje obrazy Cienia, psychika przesycona jest pierwiastkami podwójnie zakazanymi- po pierwsze z ludzkiego punktu widzenia- brudów psychicznych ukazywać nie należy, po drugie, oprócz szargania własnych trzewi, urąga się wszelkiej maści Stwórcom, od ojca począwszy. Aktywna Lilith w horoskopie zawsze przynosi styczność z tabu, zachęca też do tego, by bez względu na konsekwencje, wiodła duszę ku ciemnemu przeznaczeniu. Przy czym, dla twórców „wyklętych”, ciemne wartości nie były wartościami złymi.

 

Wracam do Księżyca- w Układzie Słonecznym odbija on światło Słońca, zatem pozwala projektować swoją tożsamość. Takie aspekty Księżyca, jakie miał Wojaczek,  mówią o niemożności harmonijnego, zgodnego ze swoimi oczekiwaniami, projektowania siebie na innych. Księżyc również reprezentuje przyswojone wzory karmiczne, u Wojaczka nie dawały mu one żadnego wsparcia. Księżyc imputował  mu negatywny obraz samego siebie, (kwinkunks do Marsa i Plutona), powodował nieustającą frustrację.  Dawne, księżycowe wzory powodowały niewłaściwe odczuwanie  siebie. Teraźniejszość, opierająca się na Słońcu, zostaje zaprzeczona, w tym przypadku, przez nieistniejącą już, ale bardzo przeszkadzającą, zintegrowaną wyłącznie z reminiscencjami naturę Księżyca. Taka osobowość ( reprezentowana solarnie) czuje, że jej sposób bycia, działania, ba, nawet ubierania się, nie oddaje jej prawdziwej( sic!) księżycowej natury. Wojaczek brutalnie wywlekał swoja animę na zewnątrz, wielokrotnie bił ją, poniżał, plugawił, by na koniec, w ostatecznym akcie uwielbienia, błagać o litość i przebaczenie. Był mężczyzną ( Słońce), ale czuł jak pogardzana, odrzucana , ale w końcu jednak przez niego samego kochana, kobieta. Typowa ambiwalencja Lilith!

 

Jego krótkie życie to lawirowanie pomiędzy własną skrajną wrażliwością, a jej brutalizacją, pomiędzy mitem literackim, a inscenizacją mitu własnego życia.

Zadawał sobie rany, aż do udanego końca. Jego uwielbienie skrajnych uczuć, brak balansu wewnętrznego spowodowane było wieczną tęsknotą uzyskania pełnej świadomości samego siebie. Był wielokrotnie podzielony, poprzez obecność znaków zmiennych. W rzadkich kontaktach ze swoją duszą Wojaczek natychmiast sięgał po nóż, gaz, tabletki, rewolwer.

Samobójstwo było dla niego jedyną możliwą i wykonalną ucieczką przed cierpieniem.

 

      „ Na własnym pasku powiesił się

         Na czymś stosownym czy nie rurze od bojlera

        Dwudziestoiluśtamletni skończony alkoholik

        Rafał Wojaczek (…)”.

                                                                       Koniec świata